czwartek, 12 lipca 2012

Wspomnień czar... Zlot/Imperator

Live: IMPERATOR/ZLOT
Łódź, 29.04.1988r.

29 kwietnia w wielu metalowych głowach zrodził się problem – Jabłonna czy Łódź? Wybrałem to drugie i zjawiłem się na super gigu, super grupy z Piotrkowa Trybunalskiego – IMPERATOR!!!
Jako support dla „gwiazdy” wystąpił łódzki ZLOT. Zespół ten przedstawił dość zwarty i poprawnie (w miarę) zagrany program. Miłym akcentem było wykonanie utworu „Paranoid” zespołu BLACK SABBATH. Rola kapeli poprzedzającej występ „gwiazdy” jest jednak bardzo niewdzięczna. ZLOT grał sobie a muzom, a publiczność czekała na IMPERATOR. Czy Bariel i jego banda stanęli na wysokości zadania? Wątpię!!!
Ci faceci zagrali chyba jeden tylko utwór w całości. „Chyba”, ponieważ nie bardzo można było usłyszeć kiedy utwór się zaczyna, a kiedy kończy. To jeszcze można „zwalić” na akustyka. Jednak niewybaczalnym jest fakt, że człowiek, który uważa siebie za najlepszego lub jednego z najlepszych wioślarzy w Polsce nie potrafi nastroić swojej gitary!
Mało tego, o ile ów jadowity jegomość krzyknął coś do mikrofonu, z głośników wydobywał się dźwięk przypominający rozklekotany niemiecki motocykl.
W końcu „siadł” bas i totalni panowie z IMPERATORA opuścili scenę.
Jedynym pozytywnym punktem „koncertu” był garowy. Ten chłopak jest naprawdę dobry. Dwoił się i troił, aby wypełnić te trochę przydługie przerwy, ale po kilku razach on również zrezygnował.
Gatunek muzyki, który wybrali ludzie z IMPERATORA jest wspaniały! Tyle, że ich umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. Oni chyba wmówili sobie, że grają idealnie i nic lepszego nie da się zrobić. Zresztą bardzo pomaga im w staczaniu się w dół ich widownia, która staje się głucha na to, co zaczyna wyprawiać IMPERATOR. Myślę, że mit zespołu już dawno odszedł daleko i szkoda, bo jeszcze niedawno mieli duże szanse stać się nie tylko najszybszą ale i najlepszą grupą death-core w PRL!
YAGA (dla Thrash’em All)

Relacja pochodzi z xerowanego jeszcze fanzina o nazwie Thrash'em All # 6 z 1988r. Czuć niechęć do IMPERATOR. Nie wykluczone, że to na tę relację powoływał się potem M. Kmiołek szkalując i topiąc pochodzący z Łodzi (a nie z Piotrkowa Tryb. jak napisano w relacji!) band. Fakt jest taki, że jeszcze później IMPERATOR nieraz skopał dupy maniakom (wystarczy sięgnąć do relacji ze S'thrash'ydła'90"), jednak w sumie daleko nie zaszedł. Mimo, że niewątpliwie się to załodze Bariela należało...
Zdjęcie przedstawia Mefista (z lewej) i Bariela podczas pracy w studiu, ale, że było robione w 1988r. pozwalam sobie je zamieścić. Tym bardziej, że pochodzi z mojego domowego archiwum...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz